1 kwietnia rozegrano pokazowe zawody Red Bull Skoki w Punkt, w których rywalizowało pięć drużyn prowadzonych przez znanych kapitanów. Na czele ekip stanęli Martin Schmitt, Thomas Morgenstern, Janne Ahonen, Andreas Goldberger oraz Adam Małysz. Podobnie jak przed rokiem zwyciężyła drużyna Martina Schmitta, tym razem w składzie Anze Lanisek, Dawid Kubacki, Andreas Wellinger oraz Marius Lindvik.

Skład drużyn:
Drużyna Janne Ahonena:
Gregor Deschwanden (Szwajcaria)
Maciej Kot (Polska)
Kristoffer Eriksen Sundal (Norwegia)
Karl Geiger (Niemcy)
Drużyna Andreasa Goldbergera:
Domen Prevc (Słowenia)
Aleksander Zniszczoł (Polska)
Valentin Foubert (Francja)
Alex Insam (Włochy)
Drużyna Adama Małysza:
Klemens Joniak (Polska)
Piotr Żyła (Polska)
Władimir Zografski (Bułgaria)
Yewhen Marusiak (Ukraina)
Drużyna Thomasa Morgensterna:
Ryoyu Kobayashi (Japonia)
Paweł Wąsek (Polska)
Daniel Tschofenig (Austria)
Tate Frantz (Usa)
Drużyna Martina Schmitta:
Anze Lanisek (Słowenia)
Dawid Kubacki (Polska)
Marius Lindvik (Norwegia)
Andreas Wellinger (Niemcy)
1. seria
Pierwsza seria pokazowego konkursu Red Bull Skoki w Punkt przyniosła sporo emocji, ale też dużo zabawy i nietypowych momentów. Zanim jednak do rywalizacji przystąpili główni zawodnicy, swoje próby oddali kapitanowie drużyn na małej, mobilnej skoczni Akademii Lotnika. I choć była to bardziej forma rozgrzewki niż realnej rywalizacji, to również tutaj nie zabrakło emocji.
Najlepiej wśród kapitanów zaprezentował się Martin Schmitt, który uzyskał 4 metry. Tuż za nim znaleźli się Adam Małysz oraz Thomas Morgenstern, którzy skoczyli po 3.5 metra. Z kolei Andreas Goldberger i Janne Ahonen osiągnęli po 3 metry, zamykając tę nietypową część rywalizacji.
Następnie rozpoczęła się właściwa część konkursu, która opiera się na trafieniu w zadeklarowaną wcześniej odległość. Zawodnicy wraz ze swoimi kapitanami wybierali zarówno długość skoku, jak i belkę startową, co dodawało całej rywalizacji dodatkowego elementu strategii. I co ciekawe, na pierwszy idealny skok nie trzeba było długo czekać. Już trzecia próba konkursu przyniosła trafienie w punkt, którego autorem był Gregor Deschwanden. Szwajcar zadeklarował 127 metrów i dokładnie tyle uzyskał.
Kolejny perfekcyjny skok pojawił się pod sam koniec pierwszej serii. Tym razem dokonał tego Daniel Tschofenig, który zapowiedział 140 metrów i również co do metra zrealizował swój plan. Warto przy tym dodać, że w tym roku gościem specjalnym wydarzenia jest Robert Kubica. Jego obecność wiąże się z wprowadzeniem dodatkowego elementu zabawy, czyli tak zwanego „jokera”.

Zasada jest prosta. Zawodnik, który trafi w punkt, może skorzystać z jokera i wybrać kartę, która pozwala dodać lub odjąć do trzech metrów od wyniku. Co ciekawe, Janne Ahonen podszedł do tego z dużym dystansem i zażartował, że nie zna się na matematyce, dlatego z tej opcji nie skorzystał. Zupełnie inne podejście miał Thomas Morgenstern, który zdecydował się użyć jokera i wybrał kartę z wartością minus trzy metry.
Poza idealnymi trafieniami wielu zawodników było bardzo blisko swoich deklaracji. Różnice najczęściej wynosiły pół metra, metr lub dwa metry, co tylko pokazuje, jak wysoki poziom precyzji prezentowali uczestnicy. Z drugiej strony zdarzały się też większe pomyłki. Największą różnicę zanotował Piotr Żyła, który razem z Adamem Małyszem zadeklarował 135 metrów, jednak ostatecznie skoczył tylko 126.5 metra.
Po pierwszej serii na prowadzeniu znajduje się drużyna Thomasa Morgensterna. Warto jednak pamiętać, że w tym formacie rywalizacji wyniki z pierwszej rundy nie mają aż tak dużego znaczenia, jak ma to miejsce w tradycyjnych konkursach Pucharu Świata.
2. seria
Przez niemal całą rundę padał intensywny śnieg, co wpływało na widoczność i rytm rywalizacji. Mimo trudniejszych warunków poziom rywalizacji pozostał bardzo wysoki. Co więcej, aż trzech zawodników w tej serii trafiło idealnie w zadeklarowaną odległość. Jako pierwszy dokonał tego Dawid Kubacki, który skoczył dokładnie 110 metrów. Tym razem jego kapitan, Martin Schmitt, zdecydował się skorzystać z jokera. Wybrana karta +3 metry wywołała spore zdziwienie wśród członków drużyny, ponieważ nie była to najbardziej oczywista decyzja kapitana.
Chwilę później swoją precyzję potwierdził Karl Geiger, który również trafił w punkt, uzyskując 124 metry. W tym przypadku Janne Ahonen pozostał wierny swojej filozofii i ponownie, z kamienną twarzą, odmówił użycia jokera, podkreślając, że jego drużyna nie potrzebuje dodatkowych korekt.
Im bliżej końca konkursu, tym emocje rosły. Przed ostatnimi pięcioma skokami sytuacja była niezwykle wyrównana. Wszystkie drużyny miały bardzo zbliżone wyniki, a różnice były minimalne, co zapowiadało pasjonującą końcówkę.

Ostatecznie o zwycięstwie zdecydował ostatni skok. Marius Lindvik zachował zimną krew i trafił idealnie w punkt, przypieczętowując triumf swojej drużyny. Tym samym zwycięstwo w drugiej edycji Red Bull Skoki w Punkt odniosła drużyna Martina Schmitta w składzie: Anze Lanisek (125.5 m & 118 m), Dawid Kubacki (127 m & 110 m), Andreas Wellinger (130 mm & 124 m ) oraz Marius Lindvik (133.5 m & 125 m).
Na drugim miejscu uplasowała się drużyna Adama Małysza: Klemens Joniak (134 m & 119 m), Yewhen Marusiak (134.5 m & 113 m) , Piotr Żyła (126.5 m i& 114,5 m) oraz Władimir Zografski (130 m &123.5 m).
Trzecie miejsce zajęła drużyna Thomasa Morgensterna, w składzie: Ryoyu Kobayashi (124.5 m & 110 m), Paweł Wąsek (132.5 & 110 m ), Tate Frantz (133 m & 124 m) oraz Daniel Tschofenig (140 m & 124 m).
Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe –Facebook, Instagram, TikTok oraz Twitter.
Ponadto zachęcamy do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.
Źródło: informacja własna, Red Bull Polska
