Puchar Świata w skokach narciarskich przenosi się do fińskiego Lahti – miejsca, z którym polscy kibice łączą wiele pozytywnych wspomnień. Choć Kamil Stoch trzykrotnie triumfował na Salpausselce (HS-130), to w 2018 roku pokazał, że skacze w zupełnie innej lidze niż jego rywale. Wówczas zawodnik KS Eve-nement Zakopane zdeklasował konkurentów, zwyciężając konkurs z przewagą niespełna trzydziestu punktów.

ZOBACZ TEŻ: KAMIL STOCH: PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ! – „NO I CO, PANIE BORKU?” (BAD MITTERNDORF, 2020)
Początek sezonu 2017/2018
Sezon 2017/2018 to bez wątpienia najlepsza zima w imponującej karierze Kamila Stocha. Kampanię rozpoczął od udanego startu w Wiśle, gdzie dwukrotnie stanął na drugim stopniu podium. Kolejne trzy weekendy Ruce (20. miejsce), Nizhnym Tagile (15. & 7. wynik) i Titisee-Neustadt (6. rezultat) zakończył jednak poza czołową trójką. Na pucharowe podium powrócił podczas przedświątecznej rywalizacji w Engelbergu, gdzie finiszował na na jego 3. i 2. stopniu. Kulminacyjnym momentem sezonu był historyczny 69. Turniej Czterech Skoczni, gdzie Stoch okazał się bezkonkurencyjny, triumfując we wszystkich czterech konkursach cyklu.
Po niemiecko-austriackim tournee przyszło chwilowe zachwianie – 21. miejsce w Bad Mitterndorf oraz 38. lokata w Zakopanem. Zmagania na Wielkiej Krokwi okazały się jedynym konkursem Stocha w sezonie zakończonym poza czołową „30”. Szybko jednak wrócił na właściwe tory, ponieważ w Willingen zajął kolejno 4. i 2. lokatę. Następne zwycięstwo mistrza świata z Predazzo w zawodach Pucharu Świata przyszło właśnie w Lahti.
Deklasacja na Salpausselce
W terminie 2–4 marca odbyły się pierwsze zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich po zakończeniu igrzysk olimpijskich w Pyeongchangu. Zmagania przeprowadzono na kompleksie skoczni Salpausselkä (HS-130) w fińskim Lahti, które były wyjątkowo udane dla świeżo upieczonego mistrza olimpijskiego ze skoczni dużej.
Na półmetku rywalizacji pewnym liderem okazał się Kamil Stoch, który już podczas piątek pokazał, że jest w wyśmienitej formie. Polak zaprezentował 134,5-metrową próbę, dzięki której zwyciężył kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Zawodnik KS Eve-nement Zakopane w pierwszej serii konkursowej popisał się dalekim skokiem na odległość 132 metrów, co dało mu prowadzenie z przewagą aż 13,5 punktu nad drugim Ryoyu Kobayashim (129,5 m). Czołową trójkę dopełniał wówczas Norweg Andreas Stjernen (124 m).
W finale Stoch nie miał sobie równych. Rakieta z Zębu zdeklasowała swoich rywali szybując na odległość 134 metrów. W efekcie Polak odniósł swoje 27. zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata z przewagą aż 28,2 punktu nad drugim Markusem Eisenbichlerem (129,5 m). Z kolei o zaledwie 0,1 pkt. za Niemcem uplasował się Austriak Stefan Kraft (128,5 m).
„Chyba nie ma znaczenia, czy się wygrywa z dużą przewagą, czy tylko o 0,1 pkt. Wygrana jest wygraną. To nagroda dla mnie, dla całego zespołu i wszystkich ludzi, którzy mi pomagają. Zawsze jest to miłe” – przyznał Stoch w rozmowie z TVP Sport. „Każdy skok to była czysta przyjemność, czysta radość. I poniekąd szkoda, że ten weekend się już kończy i że będę musiał czekać do przyszłego roku, żeby tutaj znowu poskakać” – dodał trzykrotny mistrz olimpijski.

Wówczas reprezentacja Polski znajdowała się pod skrzydłami trenera Stefana Horngachera. „To zasługa przede wszystkim trenerów, którzy tak przygotowali mnie do sezonu. I którzy cały czas pracują, żebyśmy skakali coraz lepiej. Ale też wiele nauczyłem się przez ostatnich kilka lat. Dziękuję mojej rodzinie za wyrozumiałość i wsparcie w tym wszystkim. Dzięki temu mogę być w tym miejscu, gdzie jestem” – wyznał zawodnik z Zębu.
Podsumowanie
Weekend z Pucharem Świata w Lahti był niezwykle udany dla Kamila Stocha nie tylko ze względu na niedzielny nokaut w konkursie indywidualnym, ale także dzięki sobotniej rywalizacji drużynowej. Wówczas reprezentacja Polski w składzie: Maciej Kot (129 m), Stefan Hula (118,5 m), Dawid Kubacki (119 m) i Kamil Stoch (127,5 m) zajęła drugie miejsce, przegrywając z zespołem Niemiec o 11,3 punktu. Na najniższym stopniu podium natomiast stanęli Norwegowie.
Stoch szczytową formę prezentował już do końca zimowej kampanii 2017/2018. Na sześć przeprowadzonych konkursów, aż czterokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium, a pozostałe dwa zakończył na 6. miejscu. Finalnie sięgnął on po Kryształową Kulę z dorobkiem 1443 pucharowych punktów.
Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe – Facebook, Instagram, TikTok oraz Twitter.
Ponadto zachęcamy do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.
źródło: informacja własna, Eurosport Polska, TVP Sport, sport.interia.pl
