Kamil Stoch: Przeżyjmy to jeszcze raz! – „No i co, Panie Borku?” (Bad Mitterndorf, 2020)

przez Wiktoria Grudzień

Przed nami weekend lotów narciarskich w Bad Mitterndorf. Skocznia Kulm jest znana wśród kibiców jako obiekt trudny, nie wybaczający błędów, a dla Polaków dotąd nie była zbyt szczęśliwym punktem w kalendarzu Pucharu Świata. Niejednokrotnie na tym obiekcie bolesne rozczarowania przeżywał Kamil Stoch. Skocznia ta nie należy do jego ulubionych – nigdy tam nie wygrał i tylko raz udało mu się stanąć na ostatnim stopniu podium. I podobnie niełatwo miał w lutym 2020 roku, kiedy zmienne warunki i decyzje sędziów wywołały u mistrza z Zębu reakcję, która na stałe zapisała się w historii skoków narciarskich.

ZOBACZ TEŻ: KAMIL STOCH: PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ! – „PO WIELKĄ NAGRODĘ ZA SWOJĄ KARIERĘ” (PREDAZZO 2013)

Początek sezonu 2019/2020

Zima 2019/2020 rozpoczęła się dla Kamila Stocha obiecująco. Już podczas pierwszego weekendu w Wiśle stanął na podium i zajął 3. miejsce w konkursie drużynowym. Dzień później powtórzył sukces w zawodach indywidualnych. Kolejne tygodnie przyniosły stabilne występy w czołowej dwudziestce. Po inauguracji w Polsce skoczkowie przenieśli się do Ruki, gdzie Stoch uplasował się na 16. pozycji, a następnie w Niżnym Tagile zajął kolejno miejsca 9. i 15.. Kolejnym przystankiem Pucharu Świata było Klingenthal – indywidualnie zajął tam 10. lokatę, a z reprezentacją Polski odniósł zwycięstwo w konkursie drużynowym.

Pierwsze zwycięstwo w sezonie przyszło podczas weekendu w Engelbergu. Polak oddał skoki na odległość 138 i 136 metrów. Zwycięstwo na Großtitlisschanze było doskonałym wstępem do zbliżającego się Turnieju Czterech Skoczni. Jednak rywalizacja w niemiecko-austriackim cyklu nie ułożyła się po myśli mistrza z Zębu – miejsca w drugiej dziesiątce oraz ostateczna 13. lokata w klasyfikacji końcowej pozostawiły lekki niedosyt.

Tuż po TCS Puchar Świata zawitał do Zakopanego. Tam Stoch znów zaprezentował wysoką formę, odnosząc kolejne zwycięstwo w sezonie, po skokach na 137,5 i 140 metrów. Dodatkowo dołożył podium w Willingen, które było jubileuszowym, 70. miejscem na podium w jego karierze.

Kamil Stoch, fot. Małgorzata Mikulska

Kolejny przystanek – mamut w Bad Mitterndorf

Po podium w Willingen nadszedł czas na kolejny przystanek w kalendarzu Pucharu Świata – mamucią skocznię Kulm w Bad Mitterndorf. Skocznia od początku nie była dla Stocha łaskawa. W 2006 roku podczas mistrzostw świata w lotach zajął 35. miejsce i odpadł po pierwszej serii. Sześć lat później stanął tam na podium, zajmując trzecie miejsce. Do dziś to jego jedyny medalowy występ na tym obiekcie. W 2016 roku nie przebrnął kwalifikacji. Ze łzami w oczach opuścił skocznię, by później wrócić jako przedskoczek w konkursie indywidualnym, a następnego  dnia dołączyć do drużyny do rywalizacji zespołowej. W 2018 roku, tuż po triumfie w Turnieju Czterech Skoczni, zajął dopiero 21. miejsce.

Sobotnia rywalizacja

Luty 2020 rok – kolejna próba oswojenia mamuta. Już piątkowe kwalifikacje pokazały, że weekend nie będzie należał do łatwych. Ostatecznie zostały one odwołane z powodu niekorzystnych warunków. W sobotę warunki nadal były zmienne. Na półmetku prowadził Karl Geiger po skoku na 230 metrów, przed Stefanem Kraftem i Piotrem Żyłą. Dawid Kubacki był szósty, a Kamil Stoch po locie na 217,5 metra zamykał czołową dziesiątkę. 

W serii finałowej wiatr rozdawał karty. Geiger spadł poza podium, a konkurs padł łupem Piotra Żyły. Stoch oddał dwa solidne skoki i mimo trudnych warunków zakończył rywalizację na 7. miejscu, co biorąc pod uwagę jego relację z tą skocznią  i przebieg konkursu można było uznać za dobry rezultat.

Kamil Stoch, fot. Martyna Okrzesik

ZOBACZ TEŻ: KAMIL STOCH: PRZEYŻYJMY TO JESZCZE RAZ! – TRIUMF W WILLINGEN FIVE (Willingen 2018)

„No i co, Panie Borku?”

Niedzielne kwalifikacje wygrał Ryoyu Kobayashi (228,5 m). Stoch poleciał 218 metrów i uplasował się na siódmej pozycji. Do konkursu z reprezentantów Polski nie awansował jedynie Andrzej Stękała.

W pierwszej serii konkursowej najlepiej spisał się Stefan Kraft (230 m), wyprzedzając Ryoyu Kobayashiego (242,5 m) oraz Timiego Zajca (228,5 m). Kamil Stoch po swojej próbie plasował się tuż za podium – na czwartej pozycji.

Druga seria okazała się jednak walką z wiatrem. Po skokach 27 zawodników jury zdecydowało się przerwać konkurs. Zanim jednak zapadła ostateczna decyzja, na belce jako ostatni zasiadł Kamil Stoch. Zielone światło zapalił Borek Sedlak, mimo że warunki były wyjątkowo niekorzystne.

159 metrów…

Tuż po wylądowaniu Stoch rozłożył ręce i powiedział w stronę kamery słynne dziś słowa: „No i co, Panie Borku?”

Źródło: TVP Sport

Chwilę później, po jego skoku zapadła decyzja o anulowaniu drugiej serii. Za końcowe uznano wyniki z pierwszej rundy. Oznaczało to, że Stoch zakończył konkurs na 4. miejscu. Wypowiedziane przez niego zdanie przeszło do historii w świecie skoków narciarskich. Do dziś jest przywoływane przez kibiców, gdy zawodnik zostaje puszczony w wyraźnie niekorzystnych warunkach.

ZOBACZ PEŁNE WYNIKI KONKURSU

Podsumowanie

Weekend w Bad Mitterndorf w sezonie 2019/2020 był jedyną okazją do lotów narciarskich tamtej zimy. Kamil Stoch zajął 7. i 4. miejsce, kończąc cykl jako 6. zawodnik klasyfikacji Pucharu Świata w lotach. Sezon zakończył się przedwcześnie z powodu pandemii COVID-19. Mimo to Stoch zdążył wygrać klasyfikację Raw Air, odnieść trzy indywidualne zwycięstwa i zakończyć zimę na 5. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, zdobywając łącznie 1031 punktów.

Kamil Stoch, fot. Natalia Kopeć

Rywalizacja na Kulm w 2020 roku nie przyniosła mu zwycięstwa. A już w ten weekend Kamil Stoch po raz ostatni stanie na rozbiegu mamuciej skoczni w Bad Mitterndorf i spróbuje zakończyć swoją historię z austriacką skocznią w wielkim stylu.

Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe – Facebook, InstagramTikTok oraz Twitter. Ponadto zachęcamy również do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.

Źródło: informacja własna, fis-ski.com, TVP Sport

0 komentarzy
3

Może ci się spodobać