Nierówne kontrole sprzętu w Pucharze Świata? Adam Małysz: „Nie wszyscy są tak samo kontrolowani”

przez Szymon Kołtun

„Myślę, że mimo wszystko odstajemy ze sprzętem” – przyznał Adam Małysz po rywalizacji w ramach Pucharu Świata w Zakopanem. To właśnie kwestie sprzętowe były jednym z głównych tematów wywiadu, jakiego udzielił prezes Polskiego Związku Narciarskiego po niedzielnym konkursie na Wielkiej Krokwi. W nich m.in. dopatruje się także rozczarowujących wyników polskiej kadry.

Adam Małysz, fot. Małgorzata Mikulska
Adam Małysz, fot. Małgorzata Mikulska

Enigmatyczne słowa Małysza: „Widać, że coś jest nie tak”

Po zakończeniu niedzielnej rywalizacji, Małysz bardzo długo odpowiadał na pytania dziennikarzy przed wejściem do pawilonu przy Wielkiej Krokwi. W pewnym momencie analizując potencjalne przyczyny słabej formy polskich skoczków, „Orzeł z Wisły” bronił trenera Macieja Maciusiaka, przenosząc uwagę na braki sprzętowe naszej kadry.

Twierdzę dalej, że to kwestia kombinezonów i nie wszyscy są tak samo kontrolowani. Rozmowy cały czas się toczą i widać, że coś jest nie tak. W jednym konkursie Austriacy nie mają nikogo w piętnastce, tak jak w Wiśle, a za chwilę są najlepsi, mając siedmiu w czołowej dziesiątce. 

– zauważył prezes PZN, który po chwili zdystansował się od oskarżeń w stronę rywali.

Ja tutaj nikogo nie osądzam. Żeby nie było, że Małysz osądza Austriaków. Jeśli mają coś lepszego w sprzęcie, to jest tylko i wyłącznie ich atut.

Adam Małysz wyraził spore wątpliwości wobec pracy kontrolerów sprzętu. Za te odpowiedzialni są od tego sezonu Mathias Hafele i Juergen Winkler. Na bazie doświadczeń z ostatnich lat, cały zespół uległ powiększeniu. Przy podaniu informacji o dyskwalifikacji zawodnika, w końcu podaje się także jej dokładną przyczynę. Na skoczni rzekomo pracują też tzw. szpiedzy, którzy mogą wychwytywać potencjalne przewinienia. Zdaniem Małysza nowe procedury wciąż nie są jednak wystarczająco dobre…

Popatrzmy, co się działo na samym początku sezonu, gdzie te kontrole były zdecydowane, było ich więcej. Było więcej ludzi, którzy kontrolowali i ten poziom był mocno wyrównany. Dzisiaj jest tych kontroli mimo wszystko coraz mniej. Jest dalej wyrywkowa i pewne rzeczy nie są do końca satysfakcjonujące. Nie chciałbym przed igrzyskami rozbudzać sensacji, że złe kontrole itd. To my musimy odrobić lekcje.

– wnioskował 48-latek.

Adam Małysz, fot. Małgorzata Mikulska

ZOBACZ TEŻ: POLACY Z PIERWSZYM PODIUM W SEZONIE! KUBACKI: „POTRZEBOWALIŚMY TEGO OD DŁUŻSZEGO CZASU”

„To na pewno wyjdzie w trakcie sezonu”

Przypomnijmy, że w sztabie Macieja Maciusiaka, rolę kierownika kadry pełni Wojciech Jurowicz. Człowiek, który wcześniej pracował jako delegat z ramienia Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), a co za tym idzie ma w tym środowisku doskonałe kontakty, co stanowi obecnie także jedno z jego zadań w nowej roli. Czy zatem polski obóz zgłasza swoje uwagi do FIS-u?

Na pewno każdy zgłasza, ale to kontroler decyduje o pewnych rzeczach. Mamy sygnał, że jest wszystko w porządku, ale patrząc na to z boku, nie wydaje się, że tak jest. Pytanie, czy jest to nasz błąd, czy faktycznie niektórzy mają coś popuszczane? To na pewno wyjdzie w trakcie sezonu.

– stwierdził Małysz.

Jeśli teza sternika związku jest prawdziwa, to przed sztabem szkoleniowym stoi nie lada wyzwanie, dogonienia reszty świata przed igrzyskami olimpijskimi. Czy jego zdaniem jest to w ogóle możliwe?

Będziemy w tym momencie wszystko analizować i robić, żeby na igrzyska ten sprzęt był jak najlepszy. Mamy dobrych specjalistów. Jest Michal Doleżal, który pracuje dla całej kadry, nie tylko dla Kamila. Mamy swoich chłopaków, którzy przeszli już naprawdę bardzo dużą szkołę.

– zapowiedział.

W trakcie rozmowy Adam Małysz zdradził, że miał swój własny pomysł na usprawnienie kontroli kroku w kombinezonie. Zwrócił się z nim do FIS-u zaraz po aferze, która wybuchła na ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata w Trondheim.

Proponowałem po Trondheim pewne rozwiązanie, jeśli chodzi o sam krok. Stwierdzono, że jest to niebezpieczne. Dlaczego zawodnicy mają mieć gumki czy paski na dole w kombinezonie? Mogliby rozszerzyć te nogawki u góry butów i wtedy kombinezon nie ma oparcia. Myślę, że to byłoby o wiele bardziej sprawiedliwe. Jeśli ktoś by ciągnął ramionami w górę, to kombinezon pójdzie do góry, nogawki tak samo. Jeśli go opuści, pójdzie tyle, ile może w dół, ale stwierdzono, że miałoby to być niebezpieczne przy upadkach. Trochę tego nie rozumiem, ale nie jestem w FIS-ie.

– wymownie skwitował prezes PZN.

Najbliższe tygodnie zapowiadają się zatem niezwykle intrygująco nie tylko pod względem rywalizacji czysto sportowej na skoczni, ale również sprzętowego wyścigu zbrojeń. Przed Mistrzostwami Świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie będzie można zaczipować 1 nowy kombinezon, a kolejne 2 sztuki wyciągnąć już na olimpijskie konkursy w Predazzo.

Korespondencja z Zakopanego, Szymon Kołtun

Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe – Facebook, InstagramTikTok oraz Twitter.
Ponadto zachęcamy do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.

źródło: informacja własna

0 komentarzy
1

Może ci się spodobać