Kamil Stoch: Przeżyjmy to jeszcze raz! – Najdłuższa próba finału na Holmenkollbakken (Oslo 2015)

przez Magdalena Rutkowska

W nadchodzący weekend Puchar Świata przenosi się do norweskiej stolicy. Mimo pokaźnej ilości pucharowych triumfów, Holmenkollbakken jest jedną z nielicznych skoczni na której mistrz nie odniósł zwycięstwa. Może natomiast pochwalić się kilkoma miejscami na podium. Jedno z nich dała mu imponująca próba w konkursie indywidualnym w 2015 roku.

ZOBACZ TEŻ: KAMIL STOCH: PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ: DEKLASACJA NA SALPAUSSELCE (LAHTI 2018)

Początek sezonu 2014/2015

Kamil Stoch przystępował do sezonu jako lider kadry A, prowadzonej przez Łukasza Kruczka. Zima niestety nie rozpoczęła się dla niego szczęśliwie. Jeszcze przed rozpoczęciem startów w Pucharze Świata, podczas treningów, przed pierwszymi zawodami w Klingenthal doznał urazu kostki. Niestety kontuzja okazała się na tyle poważna, że wykluczyła go ze startów. Opuścił konkurs drużynowy oraz indywidualny w Niemczech, a później jeszcze 9 innych konkursów indywidualnych. W grudniu przeszedł operację, po której rozpoczął intensywną rehabilitację. Rekonwalescencja przebiegła pomyślnie więc jeszcze w wigilię 2014 roku oddał swoje pierwsze skoki. Na początku nowego roku, tradycyjnie miał miejsce legendarny Turniej Czterech Skoczni, na którym dość niespodziewanie pojawił się Stoch. Zajął wtedy 10. pozycję w klasyfikacji turniejowej.

Pierwsze zwycięstwo sezonu, a zarazem 3 na domowej skoczni w Zakopanem nadeszło 18 stycznia. Wtedy właśnie mistrz z Zębu zapewnił sobie prowadzenie po pierwszej serii. Ostatecznie 133-metrowy skok pozwolił mu utrzymać prowadzenie i dzielić podium ze Stefanem Kraftem i Severinem Freundem. Po udanym zakopiańskim weekendzie kadra udała się do Sapporo. Tam Stoch, skokiem na 140 metr wyrównał ówczesny rekord skoczni należący do Roara Ljøkelsøya (z 2005) i Andreasa Koflera (z 2014).

Jego dobra passa trwała dalej, bowiem już w Willingen odniósł kolejny indywidualny triumf w sezonie, wyprzedzając drugiego Petera Prevca o 14,6 pkt. Było to 15. zwycięstwo w karierze Stocha.

Kamil Stoch, fot. Natalia Kopeć

Najdłuższa próba finału na Holmenkollen

Na 14-15 marca zostały zaplanowane dwa konkursy indywidualne na legendarnej już skoczni Holmenkollbakken w norweskiej stolicy. Co ciekawe, udział Polaka w tych zawodach do ostatnich chwil nie był pewny. Chwilę wcześniej bowiem, zmagał się z infekcją wirusowa, która znacznie osłabiła jego organizm. Przez to, pięć dni wcześniej nie pojawił się w fińskim Kuopio. Jak się miało później okazać, zawodnik miał ogromne szczęście i ostatecznie dotarł do Oslo.

W sobotę Stoch wskoczył na 5 pozycję w klasyfikacji generalnej konkursu a oczko niżej znalazł się jego kolega z drużyny – Piotr Żyła. Następny dzień zapowiadał się naprawdę emocjonująco a kibice mieli ogromne nadzieje na jeszcze lepsze wyniki polskich skoczków. Następnego dnia jednak, sytuacja po pierwszej serii malowała się w ciemnych barwach. Mistrz z Zębu oddał zaledwie 124-metrową próbę tracąc 8,8 punktu do prowadzącego Severina Freunda co dało mu 8. miejsce na półmetku rywalizacji.

Tamtej zimy doskonalą dyspozycję na Holmenkollbakken pokazywał również Japończyk – Noriaki Kasai (2. miejsce po pierwszej serii) a także niesamowicie mocny w tamtym czasie Peter Prevc (4. miejsce po pierwszej serii). W takim towarzystwie, wskoczenie do czołówki z 8. pozycji wydawało się niemal niemożliwe. W finałowej serii konkursowej wydarzyło się jednak coś co do tej pory wspominają polscy kibice. Kamil Stoch oddał niesamowicie daleki skok na 134. metr! Była to zdecydowanie najdłuższa próba drugiej części zmagań. Ten skok pozwolił na awans aż o 5 pozycji. Ostatecznie, ku zaskoczeniu wielu Polak stanął na najniższym stopniu podium wraz ze wspomnianym Prevcem. Dorobek punktowy obu panów wynosił dokładnie 251,5-do zwycięzcy Freunda stracili 7,4 punktu. Srebrny medal wtedy przypadł Kasaiemu ( 254,9 pkt).

Podsumowanie

– Ta skocznia jest po prostu tragiczna. Powinno się ją wysadzić w powietrze. Chętnie dołożę się do materiałów wybuchowych takimi słowami dla portalu Eurosport Stoch skomentował swój skok na norweskim obiekcie w 2023 roku. Mimo że Holmenkollbakken nie zawsze bywała łaskawa dla polskiego mistrza to marzec 2015 roku był zdecydowanie jednym z przełomowych momentów. Dzięki swoim poprzednim udanym występom w sezonie zapewnił sobie 9. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (820 pkt.) . Był to wtedy duży sukces biorąc pod uwagę fakt, iż zawodnik z powodu problemów zdrowotnych wystąpił w zaledwie 18 z 31 zaplanowanych konkursów indywidualnych. Łącznie dwa razy triumfował, a aż pięć razy znalazł się w najlepszej trójce rywalizacji.

Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe – Facebook, InstagramTikTok oraz Twitter.
Ponadto zachęcamy do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.

źródło: informacja własna, Eurosport Polska, TVP Sport, FIS

0 komentarzy
1

Może ci się spodobać