W karierze Kamila Stocha były dwa przełomowe momenty. Pierwsze w karierze zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w Zakopanem odniesione w 2011 roku, które wspominaliśmy już w tej serii, a także premierowy triumf na wielkiej imprezie-złoty medal Mistrzostw Świata w Val di Fiemme 2013. We Włoszech „Rakieta z Zębu” przemieniła się z utalentowanego skoczka w łowcę medali.

ZOBACZ TEŻ: KAMIL STOCH: PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ! – SYMBOLICZNY MOMENT DLA POLSKICH SKOKÓW NARCIARSKICH (ZAKOPANE 2011)
Wyjście z kryzysu
Nim doszło jednak do rzeczonych mistrzostw świata, zima obfitowała w wiele ciekawych wydarzeń. Kadra Łukasza Kruczka z jej liderem, Kamilem Stochem na czele zaliczyła bolesne wejście w sezon 2012/2013. Bohater tej serii zainaugurował zimę 30. i 36. miejscem w Lillehammer. Do prawdziwego blamażu doszło jednak tydzień później w Ruce, gdzie 25-latek nie przebrnął kwalifikacji. Nie był to koniec złej passy, gdyż w rozegranym nazajutrz konkursie drużynowym Polacy w składzie: Stoch, Żyła, Kubacki, Kot zajęli ostatnie 11. miejsce!
Łukasz Kruczek musiał zareagować i wycofał Stocha z próby przedolimpijskiej w Soczi kosztem treningu na słynnym „prawidle” w Ramsau. To w połączeniu z nowymi kombinezonami reaktywowało Kamila oraz pozostałych kadrowiczów. Skoczek z Zębu powrócił do pucharowej rywalizacji w Engelbergu, gdzie od razu zajął 2. miejsce, przegrywając z Andreasem Koflerem o 0.1 punktu. W dalszej części zimy Polak ustabilizował się na poziomie światowej czołówki. Konkurs w Innsbrucku zakończył na 2. pozycji, a w Zakopanem, gdzie prowadził na półmetku, był 3. Resztę zawodów kończył z reguły wśród czołowej dziesiątki. Na mistrzostwa świata Kamil Stoch jechał jako 5. skoczek punktacji rankingu Pucharu Świata bez zwycięstwa na koncie.
Bolesna porażka – punkt zwrotny
23 lutego 2013 roku odbył się konkurs na normalnej skoczni, otwierający rywalizację skoczków w Predazzo. Kamil Stoch mógł mieć apetyt na medal, gdyż po 1. serii, w której uzyskał 102 metry, zajmował pozycję wicelidera ze stratą 2.8 punktu do prowadzącego Andersa Bardala. Finał nie poszedł jednak po myśli Polaka…97-metrowa próba z zachwianym lądowaniem skutkowała spadkiem na 8. miejsce.
Po tym konkursie Kamil Stoch udzielił Sebastianowi Szczęsnemu z TVP Sport jednego z najbardziej pamiętnych wywiadów w swojej karierze.
Ten moment dziś przez wielu jest uważany za punkt zwrotny w karierze wybitnego polskiego skoczka. Zarazem stanowi doskonałą zapowiedź tego, co miało się wydarzyć 5 dni później.
Po przejście na duży obiekt kompleksu Trampolino Dal Ben, gdzie Kamil Stoch zwyciężył rok wcześniej w ramach Pucharu Świata, 5. skoczek klasyfikacji generalnej prezentował świetną formę w seriach treningowych, w jednej z nich notując najwyższą notę. W serii próbnej przed głównym konkursem zajął 2. miejsce, a najlepszy niespodziewanie okazał się Vincent Descombes-Sevoie z Francji.
Początek złotej ery
28 lutego 2013 r. o 17:00 zawodnicy rozpoczęli rywalizację o tytuł mistrza świata na dużej skoczni w Predazzo (K-120, HS-134). W międzyczasie w Watykanie odbywały się uroczystości abdykacyjne papieża Benedykta XVI.
Konkurs wystartował przy mocnym wietrze w plecy, co sprawiło, że po serii krótkich skoków próbach 13 zawodników jury postanowiło podnieść belkę startową o 2 stopnie (z 19. na 21.).
W początkowej fazie 1. serii przez długi okres prowadził Estończyk Kaarel Nurmsalu (121,0 m), od którego pozycję lidera przejmowali kolejno Daiki Ito (127,5 m), a następnie Andreas Wank (127,5 m). Po skokach 30 zawodników to właśnie Niemiec znajdował się na czele. Do nieprzyjemnego incydentu doszło po skoku Thomasa Morgensterna, który wywrócił się na odjeździe, lecz zrobił to minimalnie za linią strefy bezpieczeństwa. Do gry o wysokie pozycje włączył się jak zwykle solidny Wolfgang Loitzl (128,5 m), co pozwoliło mu pobić Andreasa Wanka. Skaczący po Austriaku Michael Neumayer (130,5 m) jako pierwszy przkroczył barierę 130 metrów, lecz z uwagi na niższe noty za styl został sklasyfikowany na 4. miejscu. Wielką formę potwierdził brązowy medalista z normalnej skoczni, Peter Prevc (130,5 m) przejmując prowadzenie w konkursie. W ten sposób dotarliśmy do skoku Kamila Stocha, który pojawił się na belce jako 46.
Kamil Stoch wyprzedził Petera Prevca różnicą 5.1 punktu. Taki stan rzeczy utrzymał się już do końca serii. Na 3. miejsce wskoczył jeszcze Anders Jacobsen (129,0 m). Daleko, bo na 8. pozycji plasował się mistrz z obiektu normalnego, Bardal (127,5 m), a właściwie bez żadnych szans na sukces pozostawał lider Pucharu Świata i obrońca tytułu z Oslo, Gregor Schlierenzauer (125,0 m), będąc dopiero 16. na półmetku.
W finale Schlierenzauer wraz ze swoim trenerem Alexandrem Pointnerem postawili wszystko na jedną kartę, decydując się na obniżenie platformy startowej o 2 stopnie. Skok na 128,5 metra rozpoczął jego marsz w górę stawki. Na fotelu lidera zastąpił go 12. na półmetku Jan Matura (132,0 m).
Ostatnią dziesiątkę efektowną próbą otworzył Simon Ammann (132,5 m), co jednak nie wystarczyło do pokonania Matury. Kolejni trenerzy sięgali po zagrywkę taktyczną ze skróceniem rozbiegu dla swoich podopiecznych, a mimo to doświadczony Czech wciąż mógł dumnie prezentować się jako lider konkursu. Matura był pewny co najmniej 5. miejsca, gdy potencjalny atak na podium wykonał Wolfgang Loitzl (132,5 m). Przed naporem Austriaka obronił się Anders Jacobsen (131,0 m), a co istotne on ruszał z obniżonej 19. platformy startowej. Norweg był pewny medalu. Jak się okazało, Peter Prevc ruszał z tej samej belki co Jacobsen. Słoweniec uzyskał 130,5 metra, pokonując reprezentanta Norwegii o 0.6 punktu! Na górze został już tylko Kamil Stoch.
Do tak fenomenalnego komentarza Włodzimierza Szaranowicza i Marka Rudzińskiego na antenie Telewizji Polskiej chyba nie trzeba wiele dodawać. W ten oto sposób Kamil otworzył swój worek z medalami na wielkich imprezach.
Po konkursie z ust Kamila Stocha padły te słynne słowa, które stały się nawet swego rodzaju mottem dla kariery skoczka z Zębu.
Pamiętam, jak mój tata powiedział mi kilkanaście lat temu, że muszę sto razy przegrać, żeby raz wygrać. Dzięki Tato! Nauczyłem się.
Dla polskich kibiców absolutnie nie był to koniec emocji na czempionacie w Predazzo. Już 2 dni później odbył się pamiętny konkurs drużynowy, w którym Polacy wywalczyli brązowe medale w niecodziennych okolicznościach. To już jednak zupełnie inna historia.
Podsumowanie
Ten konkurs okazał się trampoliną do dalszych sukcesów dla Kamila Stocha. Wkrótce potem nadeszły dwa złote medale Igrzysk Olimpijskich w Soczi, Kryształowa Kula i wiele innych laurów, spośród których, chociaż część możemy przypomnieć w tym cyklu tekstów. Po 13 latach od opisywanego konkursu w Predazzo Kamil Stoch zapisze tam swój ostatni rozdział w historii swoich olimpijskich występów. Całość zostanie zatem spięta swoistą klamrą.
W imieniu swoim i kibiców życzę Kamilowi, żeby pogoń za wynikami nie przysłoniła mu radości z przeżywania ostatniej tak wielkiej imprezy w swoim sportowym życiu. Leć więc, mistrzu! Po wielką nagrodę za swoją karierę.
Na zakończenie zapraszamy na nasze media społecznościowe – Facebook, Instagram, TikTok oraz Twitter.
Ponadto zachęcamy do wsparcia naszej strony za pośrednictwem Suppi.
Źródła: TVP, FIS, informacja własna
