Sezon 2025/26 dostarczył wielu emocji, niespodzianek i momentów, które na długo zapadną w pamięć kibiców. Olimpijska zima przyniosła nieoczywistych bohaterów, a rywalizacja na najwyższym poziomie pokazała, jak nieprzewidywalne potrafią być skoki narciarskie. Miniony sezon udowodnił również, że poziom światowych skoków coraz bardziej się wyrównuje, a o sukcesie często decydują pojedyncze próby, odporność psychiczna i dyspozycja danego dnia.

ZOBACZ TEŻ: STEFAN HORNGACHER WRACA DO POLSKIEJ KADRY
Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan Cortina 2026
Najważniejszą imprezą tego sezonu były Zimowe Igrzyska Olimpijskie Milano Cortina 2026, czyli wydarzenie czterolecia, do którego zawodnicy przygotowują się przez całe życie. Choć najważniejszy jest wynik, samo znalezienie się wśród najlepszych skoczków świata również ma ogromne znaczenie.
Jednym z największych zaskoczeń został Kacper Tomasiak. Ma zaledwie 19 lat, a już zapisał się w historii polskich skoków narciarskich. Zdobył srebrny medal na skoczni normalnej, brąz na skoczni dużej oraz srebro w konkursie duetów. Rok wcześniej marzył jedynie o wyjeździe na igrzyska olimpijskie, dziś jest multimedalistą olimpijskim. Co istotne, przed igrzyskami nie miał na swoim koncie ani jednego indywidualnego podium Pucharu Świata, a mimo to został jednym z największych bohaterów całej imprezy. Jego sukces pokazał, że we współczesnych skokach nawet zawodnicy bez ogromnego doświadczenia mogą walczyć o najważniejsze trofea.

Drugim bohaterem igrzysk został Valentin Foubert. Skoki narciarskie nie są popularną dyscypliną we Francji, dlatego zainteresowanie mediów i presja związana z walką o medal były dla niego czymś nowym. Podczas konkursu na skoczni normalnej stanął przed życiową szansą. Po pierwszej serii zajmował drugą pozycję, jednak emocje okazały się ogromnym wyzwaniem. Ostatecznie zakończył rywalizację na 5. miejscu, co i tak należy uznać za bardzo dobre osiągnięcie, biorąc pod uwagę jego doświadczenie i skalę wydarzenia. Francuz przez cały sezon prezentował świetną formę i wielokrotnie był blisko podium. Najwyżej uplasował się na 4. miejscu w Klingenthal. Jego historia pokazała, jak wielkie znaczenie w skokach narciarskich ma przygotowanie mentalne.
We wspomnieniach z igrzysk nie można również pominąć Gregora Deschwandena. 35-letni Szwajcar zdobył brązowy medal na skoczni normalnej i został jednym z najbardziej wzruszających bohaterów olimpijskiego wieczoru. Udowodnił, że doświadczenie nadal może odgrywać ogromną rolę w rywalizacji na najwyższym poziomie.

ZOABCZ TEŻ: GREGOR DESCHWANDEN: ,,NIGDY NIE CZERPAŁEM TAKIEJ RADOŚCI ZE SKOKÓW, JAK TEJ ZIMY”
Największym przegranym igrzysk został natomiast Kristoffer Eriksen Sundal. Norweg dwukrotnie stanął przed szansą zdobycia indywidualnego medalu olimpijskiego, jednak nie potrafił jej wykorzystać. Konkurs na skoczni normalnej zakończył na 10. miejscu, natomiast na dużym obiekcie uplasował się tuż za podium. Mimo zdobycia medali w konkursie duetów i drużyn mieszanych wielu kibiców uważało, że nie mają one takiej samej wartości jak sukces indywidualny.
Tegoroczne igrzyska pokazały, że nie trzeba dominować w Pucharze Świata, aby zdobyć medal olimpijski. Czasami wystarczy jeden idealny moment, by na zawsze zapisać się w historii tej dyscypliny. Coraz bardziej wyrównany poziom sprawia, że różnice między zawodnikami stają się minimalne, a o sukcesie często decydują detale.
Domen Prevc i jego „domenacja” w sezonie
Od początku sezonu Domen Prevc prezentował bardzo wysoką formę, jednak prawdziwa dominacja rozpoczęła się od zawodów w Wiśle. Słoweniec praktycznie zmonopolizował najważniejsze konkursy i zapisał się w historii tej dyscypliny. Zdobycie „wielkiego szlema” zajęło mu zaledwie rok, co wcześniej nie udało się żadnemu skoczkowi. Choć pojęcie to kojarzy się głównie z tenisem, od pewnego czasu funkcjonuje również w skokach narciarskich. W skład wielkiego szlema wchodzą złoty medal olimpijski, złoty medal mistrzostw świata, Kryształowa Kula oraz Złoty Orzeł za zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni.
W trakcie sezonu Prevc wygrywał najważniejsze zawody, pobijał rekordy skoczni i wielokrotnie rozgrzewał kibiców w zimowe wieczory. Był również blisko siedmiu zwycięstw z rzędu, jednak jego seria została przerwana przez dyskwalifikację w Lahti. Słoweniec nie został dopuszczony do startu z powodu nieprawidłowej masy ciała. Od zwycięstwa we wszystkich konkursach Turnieju Czterech Skoczni dzielił go tylko jeden krok. W Innsbrucku pokonał go Ren Nikaido, jednak mimo tego Domen Prevc i tak sięgnął po Złotego Orła. Jak sam wspominał w wywiadach, triumf w Turnieju Czterech Skoczni był jego największym celem na ten sezon.

ZOBACZ TEŻ: POLSKIE KADRY NA SEZON 2026/2027
W Oberstdorfie Słoweniec zdobył również tytuł Mistrza Świata w Lotach, potwierdzając, że jest obecnie jednym z najlepszych lotników świata. Zdobycie Kryształowej Kuli wydawało się formalnością, jednak walka o małą Kryształową Kulę trwała aż do ostatniego konkursu sezonu. Stephan Embacher długo pozostawał jego najgroźniejszym rywalem, jednak po upadku Austriaka podczas piątkowego konkursu w Planicy Domen Prevc zapewnił sobie końcowy triumf. Dominacja Słoweńca pokazała, że mimo coraz bardziej wyrównanego poziomu światowych skoków nadal możliwe jest całkowite zdominowanie sezonu. Jednocześnie jego sukcesy udowodniły, jak ogromne znaczenie mają stabilność formy, przygotowanie fizyczne i odporność psychiczna.
Mistrzostwa Świata w Lotach Narciarskich Oberstdorf 2026
Mistrzostwa świata w lotach narciarskich stały się drugą najważniejszą imprezą minionego sezonu. Kibicom towarzyszyło wiele emocji, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jedno było pewne, wrażeń zdecydowanie nie brakowało. Rywalizacja rozpoczęła się od konkursu indywidualnego, w którym walka o zwycięstwo była niezwykle zacięta.
Wygrał Domen Prevc, jednak tuż za nim znalazł się Ren Nikaido. Obaj zawodnicy uzyskali identyczną odległość, dlatego o końcowym układzie podium decydowały noty sędziowskie oraz warunki atmosferyczne.
W konkursie drużynowym zwyciężyła Japonia, zapisując się w historii tej dyscypliny. Drugie miejsce zajęła Austria, która od lat słynie z mocnych lotników, natomiast na trzeciej pozycji uplasowała się Norwegia. Słowenia, mimo świetnie dysponowanego Domena Prevca, zakończyła rywalizację dopiero na 6. miejscu. Powodem była kuriozalna sytuacja związana z nartami Słoweńca, która znacząco wpłynęła na wynik całej drużyny.

ZOBACZ TEŻ: APOLONIUSZ TAJNER WRACA NA STANOWISKO PREZESA PZN
Po konkursie drużynowym ponownie wróciliśmy do rywalizacji indywidualnej. Tym razem Domen Prevc pokazał ogromną przewagę nad rywalami. Nad drugim Mariusem Lindvikiem wypracował blisko 60 punktów przewagi, co w lotach narciarskich jest wynikiem wręcz imponującym.
Warto wspomnieć również o Kacprze Tomasiaku, który nie został powołany do rywalizacji ze względu na niewielkie doświadczenie na mamucich obiektach. Bardzo dobrze prezentował się natomiast Stephan Embacher. Mimo młodego wieku Austriak wielokrotnie udowadniał, że potrafi latać naprawdę daleko.
Mistrzostwa świata w lotach pokazały, jak wysoki jest obecny poziom tej dyscypliny. Coraz większa liczba zawodników potrafi walczyć o czołowe miejsca, a różnice pomiędzy nimi bywają minimalne.
Zaskoczenia minionego sezonu
Choć Kryształowa Kula trafiła do głównego faworyta, wielu innych zawodników również prezentowało bardzo wysoką formę. Nie była to dominacja na poziomie Domena Prevca, jednak warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk, które szczególnie zaskoczyły kibiców.
Oslo stało się miejscem, w którym mniej utytułowani zawodnicy mogli pokazać swoje możliwości. Gregor Deschwanden oddał tam znakomity skok, który pozwolił mu objąć prowadzenie, a następnie odnieść premierowe zwycięstwo w Pucharze Świata. Niedzielny konkurs w Oslo wygrał natomiast Tomofumi Naito. Było to ogromne zaskoczenie, zwłaszcza że pierwszy raz zapunktował w Pucharze Świata dopiero na początku sezonu w Lillehammer. Japończyk szybko stał się ulubieńcem kibiców, a jego skoki wielokrotnie wywoływały ogromne emocje. Na szczególną uwagę zasługuje jego lot na Kulm, gdzie osiągnął aż 242,5 metra. Mimo tak imponującej odległości zakończył konkurs na nielubianym przez sportowców 4. miejscu.
Jeśli mowa o Oslo, nie można pominąć również austriackiego skoczka, który został powołany do zawodów z powodu problemów zdrowotnych Jana Hörla. Maximilian Ortner w sobotnim konkursie zajął 2. miejsce, oddając bardzo daleki skok i stając się jednym z największych zaskoczeń weekendu.

ZOBACZ TEŻ: KACPER TOMASIAK: „CIESZY MNIE TEN SUKCES”
Nie można zapominać także o Kacprze Tomasiaku. Polak wszedł do rywalizacji na najwyższym poziomie dopiero w tym sezonie, a mimo to bardzo szybko stał się najlepszym zawodnikiem w polskiej kadrze. W wieku 19 lat ma już za sobą pierwsze igrzyska i trzy olimpijskie medale.
Miniony sezon pokazał, że skoki narciarskie stają się coraz bardziej otwarte na nowych zawodników. Coraz częściej to właśnie młodzi lub mniej doświadczeni skoczkowie potrafią zaskoczyć światową czołówkę.
Kuriozalne sytuacje
Sezon 2025/26 pokazał również mniej atrakcyjne oblicze współczesnych skoków narciarskich. Problemy organizacyjne, awarie systemów i nietypowe incydenty coraz częściej wpływały na przebieg zawodów. Jedną z najbardziej absurdalnych sytuacji był incydent związany z nartami Domena Prevca podczas konkursu drużynowego mistrzostw świata w lotach. W trakcie kontroli na górze skoczni jego narty zahaczyły o siedzącego na belce Mariusa Lindvika i spadły na dół obiektu. Podczas upadku uszkodzeniu uległo wiązanie. Dostarczenie zapasowych nart zajęło zbyt dużo czasu i kiedy dotarły na górę skoczni, pierwsza seria została już zakończona. Domen Prevc nie mógł oddać swojej próby, co znacząco wpłynęło na sytuację słoweńskiej drużyny. Przez chwilę pojawiły się nawet informacje o wycofaniu Słowenii z konkursu. Ostatecznie drużyna wróciła do rywalizacji i zakończyła zawody na 5. miejscu. Cała sytuacja była jednym z najbardziej niecodziennych wydarzeń sezonu.

ZOBACZ TEŻ: KRISTOFFER ERIKSEN SUNDAL: „MOIM CELEM JEST ZŁOTY MEDAL OLIMPIJSKI”
Kibice doskonale pamiętają również wydarzenia sprzed roku, kiedy Kristoffer Eriksen Sundal został zrzucony z belki przez tablicę reklamową. Podobny incydent miał miejsce podczas oficjalnego treningu w Oberstdorfie. Po dalekim skoku Timiego Zajca sędziowie postanowili obniżyć rozbieg. W trakcie przesuwania platformy sponsorskiej konstrukcja oderwała się i uderzyła w belkę startową. Norweg miał skakać jako następny, jednak na szczęście nie zdążył jeszcze usiąść na belce.
Problemy pojawiały się również w systemie informatycznym FIS. Jedna z poważniejszych awarii miała miejsce podczas konkursu w Falun. Po skoku Stephana Embachera na tablicy wyników i ekranach telewizyjnych nie pojawił się żaden rezultat. Austriak stał zdezorientowany na dole skoczni, czekając na oficjalny wynik. Po usunięciu problemów technicznych okazało się, że konkurs zakończył się ogromną niespodzianką, a Embacher zajął 2. miejsce.
Kuriozalne sytuacje pokazały, że współczesne skoki narciarskie są coraz bardziej zależne od technologii i organizacji zawodów. Nawet najmniejsze błędy mogą mieć ogromny wpływ na przebieg rywalizacji i końcowe wyniki.
Podsumowanie
Sezon 2025/26 pokazał, że współczesne skoki narciarskie znajdują się w bardzo ciekawym momencie. Z jednej strony oglądaliśmy dominację Domena Prevca, z drugiej coraz większą liczbę zawodników zdolnych do walki o medale najważniejszych imprez. Coraz bardziej wyrównany poziom sprawia, że pojedynczy skok może zmienić całą karierę zawodnika, a różnice między zwycięstwem a porażką bywają minimalne. Miniony sezon udowodnił również, że skoki narciarskie nadal potrafią zaskakiwać.
Kibice byli świadkami historycznych sukcesów, ogromnych emocji, nieoczywistych bohaterów i kuriozalnych sytuacji, które na długo pozostaną w pamięci fanów tej dyscypliny. Wszystko wskazuje na to, że przyszłość skoków narciarskich może być jeszcze bardziej nieprzewidywalna niż dotychczas.
napisała: Emilia Wawreńczuk
źródło: własne
